Porwana przez miłość
niedziela, 8 grudnia 2013
Rozdział 1
- Wstawaj Beth! - krzyknęła Alice.
- Już wstaję! - powiedziałam zaspanym głosem.
Alice jest moją BEST FRIEND FOREVER. Ona też przyjechała do Wembley i została tu na zawsze. Jedyną różnicą między nami jest to, że jej ojciec zginął z ręki kata za romans z jakąś obywatelką. Moi rodzice mieszkają w Hiszpanii - razem - szczęśliwi.
Tutaj, w Wembley, mieszkam z mamą Alice, która jest samotną matką z rozdartym sercem. Mama Alice przyjęła mnie do siebie 2 lata temu.
- Śniadanie na stole! - zawołała Soffi, tak mówię na mamę Alice.
W Wembley, tak jak wszędzie, dzieci chodzą do szkoły. Z jedną tylko różnicą: są dwie oddzielne szkoły. Jedna tylko dla dziewczyn, a druga tylko dla chłopców. Są one położone na dwóch różnych końcach Wembley.
Dzisiaj jest wtorek, 23 listopada.
- Co dzisiaj na śniadanie? - zapytałam siadając do stołu.
- Chleb z ogórkiem. Przysmak Wembley.
Po śniadaniu poszłam do pokoju, aby cos na siebie założyć. Wybrałam białe spodnie i niebieską bluzkę na ramiączka. Zarzuciłam czarną torebkę na ramię, włożyłam czarne buty na lekkim obcasie i razem z Alice poszłyśmy do szkoły. Alice jest trochę innym typem dziewczyny niż ja. Jest odważna, wszędzie znana i lubi być w centrum uwagi. Ubiera się trochę inaczej niż ja... odważniej. Dzisiaj miała na sobie czerwoną sukienkę, sięgająco ledwo za pośladki. Ale dla mnie nie jest to problemem - lubię ją taką, jaka jest. Szłyśmy chyba 10 minut, gdy nagle zauważyłam całującą się parę.
- Chyba są nowi. - szepnęła do mnie Alice.
- Skończy się to naprawdę źle. - powiedziałam, i jakby a zawołanie usłyszałam syreny policyjne. Z wozu wyszła sztuczna blondyna ubrana w obcisły mundur policyjny. Za nią wyszedł potężny mężczyzna ( pewnie z 1,90 m).
- Ręce do góry! - krzyknęła blondyna, podchodząc do całującej się pary,
Dalej rozmawiali już szeptem. Ja z Alice stałyśmy tam i gapiłyśmy się na całą tę sytuację. Nagle, w naszą stronę podeszła blondyna. Ogarnęło mnie zaniepokojenie, jednak okazało się, że chciała jedynie powiesić na tablicy kartkę z napisem:
Drodzy Poddani!
25 listopada zapraszamy na "rozłączenie". Odbędzie się ono w pobliskim koloseum. Impreza będzie wydana na cześć naszego drogiego władcy Leona IV.
Serdecznie zapraszamy!
Właśnie tak jest w Wembley, zabawą jest zabijanie. "Rozłączenie" to proces, w którym losują ocalałego, a partner zostaje zabity na oczach ocalałego. Gdy już myślałyśmy, że gorzej być nie może, zaczepiła mnie blondyna.
- Ty będziesz "decyzją". Ty będziesz losować! Jeżeli się nie stawisz, zabijemy twoją koleżankę i jej najbliższych.
Po mojej głowie zaczęły kręcić się dziwne i przerażające myśli.
"To ja zdecyduje kto zginie. To ja."
niedziela, 24 listopada 2013
Prolog
Przyjechałam tu nie wiedząc, że to miasto jest więzieniem, jest pułapką, z ktorej nie da sie uciec. Wembley otaczają mury, które wedłóg turystów są architekturą starożytnych Rzymian. Lecz my, mieszkańcy Wembley wiemy, że są to mury otaczające nasze "więzienie".
Wembley można opuścić na maksymalnie 20 dni rocznie- wtedy wielkie wrota otwierają się i można ujrzeć piękny, wesoły i kolorowy świat. "Ale skoro można opuścić Wembley, dlaczego nie można do niego nie wracać"?- można zadać takie pytanie. Niestety, jeżeli przekroczy się wyznaczony czas, władze Wembley wymordowują lub torturują najbliższych. Krąży legenda, która opowiada o kobiecie bardzo odważnej. Kiedyś przekroczyła wyznaczony czas, a gdy wróciła do Wembley- nie zastała nikogo w domu.
Jednak Wembley jest gorsze niż się może wydawać. Bo w Wembley nie można kochaç, nie można być kochanym- miłość jest karana śmiercią.
Wstęp
Hej!
Będę pisać tego bloga, bo czuję taką potrzebę! Więc zaczynam nową podróż z Elizabeth McWilson!
Przeżyj ją razem ze mną!!!
Komentuj jeżeli masz potrzebę!