Obudziłam się o 6:30!
- Wstawaj Beth! - krzyknęła Alice.
- Już wstaję! - powiedziałam zaspanym głosem.
Alice jest moją BEST FRIEND FOREVER. Ona też przyjechała do Wembley i została tu na zawsze. Jedyną różnicą między nami jest to, że jej ojciec zginął z ręki kata za romans z jakąś obywatelką. Moi rodzice mieszkają w Hiszpanii - razem - szczęśliwi.
Tutaj, w Wembley, mieszkam z mamą Alice, która jest samotną matką z rozdartym sercem. Mama Alice przyjęła mnie do siebie 2 lata temu.
- Śniadanie na stole! - zawołała Soffi, tak mówię na mamę Alice.
W Wembley, tak jak wszędzie, dzieci chodzą do szkoły. Z jedną tylko różnicą: są dwie oddzielne szkoły. Jedna tylko dla dziewczyn, a druga tylko dla chłopców. Są one położone na dwóch różnych końcach Wembley.
Dzisiaj jest wtorek, 23 listopada.
- Co dzisiaj na śniadanie? - zapytałam siadając do stołu.
- Chleb z ogórkiem. Przysmak Wembley.
Po śniadaniu poszłam do pokoju, aby cos na siebie założyć. Wybrałam białe spodnie i niebieską bluzkę na ramiączka. Zarzuciłam czarną torebkę na ramię, włożyłam czarne buty na lekkim obcasie i razem z Alice poszłyśmy do szkoły. Alice jest trochę innym typem dziewczyny niż ja. Jest odważna, wszędzie znana i lubi być w centrum uwagi. Ubiera się trochę inaczej niż ja... odważniej. Dzisiaj miała na sobie czerwoną sukienkę, sięgająco ledwo za pośladki. Ale dla mnie nie jest to problemem - lubię ją taką, jaka jest. Szłyśmy chyba 10 minut, gdy nagle zauważyłam całującą się parę.
- Chyba są nowi. - szepnęła do mnie Alice.
- Skończy się to naprawdę źle. - powiedziałam, i jakby a zawołanie usłyszałam syreny policyjne. Z wozu wyszła sztuczna blondyna ubrana w obcisły mundur policyjny. Za nią wyszedł potężny mężczyzna ( pewnie z 1,90 m).
- Ręce do góry! - krzyknęła blondyna, podchodząc do całującej się pary,
Dalej rozmawiali już szeptem. Ja z Alice stałyśmy tam i gapiłyśmy się na całą tę sytuację. Nagle, w naszą stronę podeszła blondyna. Ogarnęło mnie zaniepokojenie, jednak okazało się, że chciała jedynie powiesić na tablicy kartkę z napisem:
Drodzy Poddani!
25 listopada zapraszamy na "rozłączenie". Odbędzie się ono w pobliskim koloseum. Impreza będzie wydana na cześć naszego drogiego władcy Leona IV.
Serdecznie zapraszamy!
Właśnie tak jest w Wembley, zabawą jest zabijanie. "Rozłączenie" to proces, w którym losują ocalałego, a partner zostaje zabity na oczach ocalałego. Gdy już myślałyśmy, że gorzej być nie może, zaczepiła mnie blondyna.
- Ty będziesz "decyzją". Ty będziesz losować! Jeżeli się nie stawisz, zabijemy twoją koleżankę i jej najbliższych.
Po mojej głowie zaczęły kręcić się dziwne i przerażające myśli.
"To ja zdecyduje kto zginie. To ja."